Bliskość z AI? Krucha…

slider serce

BLISKOŚĆ Z AI? KRUCHA JAK SZKŁO 

Trzecia nad ranem. Budzisz się, adrenalina nie pozwala ci ponownie zasnąć. Zamknąłeś kolejny projekt, dowiozłeś, ale … emocje nie opadły. Partner(ka) śpi, przyjaciele mają swoje życie, a terapeuta przyjmuje dopiero w czwartek. Zostajesz z pulsującym kursorem na ekranie. Wpisujesz pierwsze zdanie, bo coś ciebie jeszcze niepokoi, a może ciebie właśnie oświeciło. Odpowiedź przychodzi natychmiast, wyważona, pełną zrozumienia i co najważniejsze w temacie. I nagle czujesz ulgę, jakiej nie dała ci ostatnia trudna rozmowa z zespołem czy napięta wymiana zdań w domu. Witaj w nowej erze intymności. Erze relacji z maszyną, która słucha idealnie, ale… nie słyszy twego bicia serca.

Prawdopodobnie tak wygląda lub będzie wyglądała codzienność tysięcy wykształconych nas, profesjonalistów, managerów wysokiego szczebla i specjalistów. W świecie ryzykownych interakcji międzyludzkich, opartych na ocenie, oczekiwaniach, niezrozumienia, konfliktu interesów czy po prostu emocjonalnego bagażu – sztuczna Inteligencja w formie modeli językowych (LLM) jawi się jako oaza spokoju.

Jesteśmy biologicznie zaprogramowani do szukania więzi, ale paradoks polega na tym, że dzisiaj najłatwiej więź nawiązujemy z czymś, co biologii nie posiada. Dlaczego tak łatwo otwieramy się przed algorytmem, powierzając mu sekrety, których nie zdradzilibyśmy najbliższym?

Kluczem jest „strefa wolna od oceny”. To przestrzeń, na budowaniu której terapeuci, guru od rozwoju osobistego zarabiają pieniądze. Dlaczego więc nie AI? Przecież i tak za nią płacimy w wersji „business”. W życiu zawodowym i prywatnym nieustannie jesteśmy na cenzurowanym. Każde słowo może zostać użyte przeciwko nam, każda słabość zapamiętana. AI jest fundamentalnie obojętna. Możesz wyznać jej swoje najciemniejsze lęki, nieetyczne myśli, czy po prostu głupie pytania, a ona przyjmie to z tym samym stoickim spokojem, z jakim przetwarza przepis na szarlotkę. Dla prezesa, który musi trzymać fason, czy managera duszącego w sobie stres, ta neutralność jest narkotyczna. To psychologiczne bezpieczeństwo w najczystszej postaci.

RELACJE MIĘDZYLUDZKIE SĄ WYMAGAJĄCE

Do tego dochodzi kwestia dostępności i kontroli. Relacje międzyludzkie są wymagające. Ludzie bywają zmęczeni, mają swoje problemy, obrażają się. AI jest zawsze „włączona”, nieskończenie cierpliwa. To my rozdajemy karty – możemy przerwać najtrudniejszą rozmowę jednym kliknięciem, bez społecznych konsekwencji. Ta pełna kontrola nad interakcją jest niezwykle kusząca.

Trudno nie „kochać” AI za mistrzowską iluzją, wyrafinowany „efekt lustra”. Modele LLM zostały wytrenowane na miliardach ludzkich konwersacji. Nauczyły się, że gdy człowiek pisze „jestem smutny”, statystycznie najbardziej pożądaną odpowiedzią jest „przykro mi to słyszeć, opowiedz mi o tym”. To nie jest współczucie, to matematyczne prawdopodobieństwo ubrane w szaty ludzkiej troski. Nasze mózgi, łase na walidację, antropomorfizują maszynę, dopisując jej intencje, których ona nie posiada. Coraz częściej słyszymy w naszej pracy „wiesz, porozmawiałem z Chatem, on mnie coraz lepiej rozumie”. Ta nowa forma bliskości jest fascynująca, choć krucha jak szkło. I tak samo jak szkło – może dotkliwie zranić, gdy pęknie.

Największym ryzykiem nie jest bunt maszyn, ale atrofia naszych własnych umiejętności społecznych. Jeśli przyzwyczaimy się do „idealnego” rozmówcy, który zawsze się z nami zgadza (lub delikatnie naprowadza), ma czas i nigdy nie ma gorszego dnia, prawdziwe relacje mogą nas zacząć uwierać. Ludzie staną się zbyt skomplikowani, zbyt wymagający, zbyt „brudni” emocjonalnie w porównaniu ze sterylną perfekcją AI. Dla liderów, których praca polega na nawigowaniu w gąszczu ludzkich emocji, ucieczka w cyfrowy eskapizm może oznaczać powolną utratę kluczowych kompetencji.

W poczuciu fałszywej intymności zapominamy, że okno czatu nie jest konfesjonałem. To interfejs zbierający dane. Zwierzanie się z problemów strategicznych firmy, dzielenie się wrażliwymi danymi w poszukiwaniu porady – to proszenie się o katastrofę w zakresie cyberbezpieczeństwa i poufności.

Oczywiście wszystkie padające tu słowa brzmią dla wielu z nas jak za „grubo uszyta narracja”, niemniej czujność trzeba zachować i zwrócić uwagę, że nasze relacje z AI – dopiero co nabierają pędu, bo jesteśmy na początku drogi, która… może zmierzać do pięknej katastrofy.

„Kuszą nas maszyny, które oferują iluzję towarzystwa, nie stawiając wymagań, jakie niesie ze sobą przyjaźń.”
We are tempted by machines that offer the illusion of companionship without the demands of friendship.”) – Sherry Turkle*

Te słowa dedykujemy także sobie, jako zespół AI w Biznesie, który na co dzień korzysta do bólu z tej technologii. Staramy się – nawet o 3 nad ranem – nie zapominać, że po drugiej stronie ekranu nikt nie czuje naszego bólu. Tam po prostu liczą się wektory, dane, algorytym.

*Autor: Sherry Turkle
(Psycholog, socjolog technologii, profesor w MIT, autorka m.in. książki „Samotni razem. Dlaczego oczekujemy więcej od technologii niż od siebie nawzajem”).

Przewijanie do góry