← Wszystkie artykuły

Cicha awaria: skąd wiadomo, że automatyzacja nadal działa?

Cicha awaria: skąd wiadomo, że automatyzacja nadal działa?

Cicha awaria: skąd wiadomo, że automatyzacja nadal działa?

15 sierpnia przeglądałem łączniki, przez które mój asystent AI sięga po zewnętrzne narzędzia. Jeden z nich, do platformy Apify, w ogóle się nie uruchamiał. Winny był uszkodzony katalog z plikami pobranymi przy instalacji. Po jego usunięciu i pobraniu plików od nowa łącznik ruszył w kilka minut. Od kiedy nie działał, nie wiem. Pierwszy ślad pochodzi z 8 sierpnia: test połączeń pokazał, że łącznik się nie łączy. Wpis trafił na listę zadań i przeleżał tam tydzień, bo nic się nie paliło. Asystent radził sobie bez tego narzędzia.

Awaria, która krzyczy, jest tania: program się wywala, ktoś dzwoni, w skrzynce ląduje czerwony alert i wiadomo, co naprawiać. Drogie są awarie ciche, które nie zostawiają po sobie żadnego błędu. Raport, który miał przyjść, nie przychodzi, a człowiek zakłada, że akurat nie było o czym pisać.

Sierpień, w którym wszystko wyglądało na spokojne

Codziennie rano dostaję przegląd nowości z kilku źródeł: newsletterów z mojej skrzynki, kanałów na YouTube i Hacker News, serwisu z wiadomościami technologicznymi. 9 sierpnia wyszło na jaw, że część z newsletterami jest pusta od 2 czerwca, czyli od 68 dni. Wygasła autoryzacja konta Google, a skaner cztery razy dziennie cicho kończył pracę błędem. Licząc po tempie z czasu, gdy działał, nie przejrzał około 3,5 tys. maili.

11 sierpnia rano okazało się, że od 47 godzin milczy Hacker News. Dostawca danych zaczął odrzucać zapytania z jednym niezakodowanym znakiem w adresie, a mój program każdą odmowę brał za dzień bez nowości.

Tego samego ranka skan kanałów YouTube pominął 25 ze 104. Wystarczyło jedno krótkie zerwanie połączenia o 3:47 w nocy, bo program pytał każdy kanał tylko raz. Błędy trafiły do dziennika technicznego, a do porannego przeglądu trafiło mniej filmów.

Za każdym razem objaw był ten sam: cisza, która wygląda jak brak nowości.

Co zmieniłem

Najpierw strażnika ciszy. Od 9 sierpnia skrypt przy każdym uruchomieniu sprawdza, kiedy każde źródło ostatnio coś dało. Każde ma własny próg: poczta 30 godzin, YouTube i Hacker News 36, wolniejsze źródła 60. Przekroczony próg zostawia plik z ostrzeżeniem, który widzę w porannym przeglądzie. To ten strażnik 11 sierpnia o 6 rano wskazał milczący Hacker News.

Potem sprawdziłem samego strażnika. Kontrola, która zawsze mówi „w porządku”, może być zepsuta, a nie da się tego poznać, dopóki się jej nie oszuka. 10 sierpnia schowałem plik, o który strażnik miał się upominać. Zapalił alarm, a po przywróceniu pliku zgasł. Wcześniej przechodził wszystkie sprawdzenia, tylko żadne z nich nie badało, czy w ogóle potrafi się zapalić.

Strażnik też się myli. 17 października zgłosił naraz cztery milczące źródła, bo komputer od rana nie miał sieci. Wolę taki fałszywy alarm niż kolejne 68 dni ciszy.

Jest jeszcze rzecz, której strażnik nie zastąpi: proces, który nic nie znalazł, powinien to zapisać. Plik z datą i słowem „zero” to inna informacja niż brak pliku, a bez tego rozróżnienia spokoju nie da się odróżnić od awarii.

Skąd wziął się ten przegląd

Z cudzego problemu. W połowie sierpnia analizowałem agentmemory, narzędzie z otwartym kodem do pamięci asystentów AI, które na GitHubie ma dziś około 30 tys. gwiazdek. Od czerwca użytkownicy zgłaszali, że Claude Code, asystent do programowania, nagle przestał się z nim łączyć. Przyczyna okazała się prosta: narzędzie zawsze podawało tę samą, starą wersję protokołu komunikacji, zamiast dopasować się do tej, o którą prosił program. 15 sierpnia dopisałem do zgłoszenia pomiar i propozycję poprawki. Kilka godzin później autor wprowadził poprawkę, a wydanie z 16 sierpnia wymienia ją przy tym zgłoszeniu. Czy pomógł mu mój opis, nie wiem.

Potem przyszła oczywista myśl: skoro oni to mają, sprawdzę siebie. Jedno z moich narzędzi ma tę samą wadę. Na razie się łączy, ale któraś aktualizacja może je odciąć bez żadnej zmiany po mojej stronie. Przy tej samej okazji wyszedł na jaw martwy łącznik do Apify, od którego zacząłem ten tekst. We wrześniu znów przestał działać, z bardzo podobnego powodu.

Jeśli w firmie pracują automatyzacje, zadajcie sobie jedno pytanie: gdyby któraś z nich przestała działać dziś w nocy, po czym poznalibyście to jutro? Jeśli odpowiedź brzmi „ktoś w końcu zauważy, że czegoś nie ma”, poznacie to po stracie, po rachunku, który nie przyszedł, albo po kliencie, do którego nikt nie oddzwonił. Takie przeglądy robię też dla automatyzacji, których nie budowałem. Jeśli chcecie wiedzieć, czy wasze nadal pracują, napiszcie.

Tekst przygotowany z pomocą AI, zredagowany i zatwierdzony przeze mnie. Stan faktów: 18 października 2026.